Bataliony karne

Bataliony karne
Włodzimierz Wysocki

Godzinę masz na wsparcie ogniem z dział,
godzinę, byś przed skokiem oddech złapał,
godzinę prób, a potem co Bóg da,
jednemu krzyż na pierś, drugiemu – czapa.

Ni próśb, ni mów, ni życzeń – gadaj zdrów!
A szczęście? Szczęścia życz artylerzystom.
W kompaniach karnych szkoda na to słów,
nam nie pasuje: „komuniści, wystąp!”

Łyk wódki przed natarciem? Lichy żart!
Łyknęliśmy gorzały w życiu kapkę.
I „hurra” naszych się nie ima warg,
ze śmiercią się bawimy w ciuciubabkę.

Tu jedno prawo: bij! Prać każą – pierz!
Do gardła faszystowskiej skacz gadzinie!
Niech tylko kule omijają pierś,
a już jej medal pewny nie ominie.

Bagnetem, kolbą, dłonią wal co sił,
nad własną pięść nic nie masz sprawniejszego,
a wyjdziesz z tego cało – będziesz żył!
Twój fart, łachudro, hulaj na całego!

„Kraj w ogniu wasz – wróg upomina nas –
las w zgliszczach, ludzi brak, widoki marne”…
Na trumny przyjdzie wam karczować las,
do szturmu stają bataliony karne!

Godzina zero! Jazda! Ognia z dział!
Wal, ogniomistrzu, by tchu nikt nie złapał!
Godzinę masz, a potem co Bóg da:
dla jednych krzyż na pierś, dla reszty – czapa.

Przełożył: Andrzej Mandalian