Koguty...
Bułat Okudżawa


Koguty piały raz po raz,
w mrok wyciągając szyje,
jak gdyby wiersze cały czas
recytowały czyjeś.

W tym pianiu z chandry było coś,
tej męskiej i przepastnej,
kiedy jak złodziej lub jak gość
drzwi się otwiera własne.

Pianie leciało w dal i w mrok,
spadało gdzieś w nieznane -
tak nie kochaną twarz i lok
gładzi się, patrząc w ścianę.

Kiedy pieszczota jest jak zgrzyt,
ale brak sił na zdradę...
Pewnie dlatego szary świt
tak długo nie chciał nadejść.


tłum. Ziemowit Fedecki


Śpiewnik Bułat Okudżawa


WYBIERZ AUTORA TEKSTÓW