Początek

Początek
NiePodobni
m. i sł. Z.Wojciechowicz

Na początku był chaos i odwieczne spory
O to, co było potem: ogień, woda czy powietrze
A może tylko myśl najwznioślejsza, przenikająca przestrzeń
Dreszcz wzruszenia, kilka gestów, słaby oddech

Na początku był chaos i odwieczne spory
O to, co było przedtem: pion, poziom czy kula
A może tylko spojrzenie ciche, dotykające sedna
Krzyk rozpaczy, kilka kroków, cichy pomruk

Na początku był chaos ? nic się nie zmieniło…

Odpowiedź na list Jakuba Niewolnego

Odpowiedź na list Jakuba Niewolnego
NiePodobni

sl. Zbigniew Wojciechowicz

Pisze Pan, Panie Jakubie        
że czasy jakieś inne         
że nieswój się budzisz        
i obcy zasypiasz                   
że dni nie pamiętasz         
bo przez kalkę pisane           
że nie masz tu nic
czego mógłbyś się chwycić         

Tobie się marzył                           
spacer we wnętrzu kamienia            
sennie wolnym krokiem
w granitowej pełni
której choć jest wszędzie
tak naprawdę nie ma
sama sobie wnętrzem
czasem i przestrzenią

pisze Pan jeszcze Panie Jakubie
że noce bez wyrazu
wypełnione lampami
a puste od środka
jak martwe kielichy
dawno zwiędłych kwiatów
że nie masz tam nic
czym by się zachwycić

kończy Pan pisząc Panie Jakubie
że nie ma nadziei
że nie ma zachwytów

i nie ma powietrza
że czas gdzieś się skończył
skurczyła się przestrzeń
że zabrakło powodów
by obudzić się rano

Ta sama gra

Ta sama gra
NiePodobni

sl. Jarosław Haraburda

 

Wciąż te same sny
zamykasz znów drzwi
czekając na daty nie roniące łez
wszystko jedno

wciąż to samo mówią
gdy układasz sen
i nagle ten dźwięk mówiący sobie
znów to samo

wciąż gra słów
wciąż gra gestów
ta sama gra
obojętna

jak to widzisz co dzień
odsłaniając okna
po raz kolejny ten sam schemat
wszystko jedno

obudź się na zawsze
nie zamykaj drzwi
spróbuj zmienić schemat
spróbuj zmienić sny

Prometeusz

Prometeusz
NiePodobni

m. i sł. J.Haraburda


Zbuntował się własnym panom
Zbuntował się własnym bogom
Nie rzucił zdania jednego na wiatr
A ludzi szacunek zaskarbił

Na wieczność przykuty do skały
W pustkowiu dokoła postaci
Bez twarzy przyjaznej
Ludzkich głosów pozbawiony
Bez ruchu i spoczynku

Jak wartownik wieczny
Dla którego noc przychodzi zbyt późno
Zorze poranku topiące żar dnia
Dusznych przestrzeni

Jak wartownik cierpliwy
Dla którego noc zawsze w tej samej chwili
Światło gwiazd w ciszy ogląda
W osłonie kojącego chłodu

Na wieczność przykuty do skały
W pustkowiu dokoła postaci
Bez twarzy przyjaznej
Ludzkich głosów pozbawiony
Bez ruchu i spoczynku

Cezar, czyli piosenka o pianie

Cezar, czyli piosenka o pianie
NiePodobni

muz. J.Haraburda, sł. Z.Wojciechowicz

Wytoczyli kolejne beczki
Dziś barman-cezar
Lapidarnym gestem
Rozlewa złoto do kufli

–         Podobno Wenus z piany wytrysła
fontanną włosów…
–         Takie bajdy zachowaj pan dla siebie.
Nam radości, nie kobiet. Toczy się piana!

Wytoczyli kolejne beczki…
–         Podobno też piana skamlała cicho
pod Odysa łodzią…
–         Takie bajdy zachowaj pan dla siebie.
Nam radości, nie morza. Toczy się piana!

Wytoczyli kolejne beczki…
–         Podobno tez pianę przelewano w Troi
za dusze ofiar…
–         Takie bajdy zachowaj pan dla siebie.
Nam radości, nie wojny. Toczy się piana!

Wytoczyli kolejne beczki

Strach

Strach
NiePodobni

sl.Jarosław Haraburda

znowu tu jest
zwątpienie w jakąkolwiek wiarę
w myślach znów strach i niepewność

chciwość przeplatana nienawiścią
ociekające słowa kłamstwem
zmiana wartości – znów błędne koło

bez wiary w bezpieczeństwo
bez gruntu pod stopami
rodzi się wtedy samotność

odwiedzam miejsca
gdzie czas zostawił swój znak
choć trochę chwil wytchnienia
czuję krew pulsującą w skroniach
znów szukam swojego miejsca
znów szukam czyjegoś ramienia

znowu tu jest
puste spojrzenie
znowu tu jest
strach
rodzi się wtedy samotność

Spójrz – dotknij

Spójrz – dotknij
NiePodobni

Zbigniew Wojciechowicz

spójrz w me oczy                  
porośnięte krzykiem                
w szczęki powiek                 
ściśnięte na gardle                

dotknij mych ust
pobielonych wapnem
pod żebrami
księżyc niosę

spójrz na me ciało               
skręcone w przestrzeni             
na stopy tańczące                  
w rytmie nieba                             

dotknij mych ramion
a przekonasz się że drżą
dotknij
a przekonasz się że śpiewam

Zmiana zmiany

Zmiana zmiany
NiePodobni

sl. Jarosław Haraburda

Sprzedajemy siebie                          
na chwile zmiany                       
w niekorzystnych czasem snach          

codzienności                            
bezbarwy dni i lat                  
bezbarwy dni i lat                   

niełatwo jest uciąć
dziwne nieprawdy
brzmiące wciąż w ustach wrogów

sprzedać siebie nie sposób
lecz cokolwiek jest później
spływa i tak

sprzedać się na nowo
łyknąć parę gorzkich słów
brzmiących wciąż z tak zwanych najbliższych ust

wydali więc swe wnętrze
ukryte zamiary
krótki triumf minął szybko jak dzień

więc co ma sens
tak naprawdę
jaki jest sposób spojrzenia w górę z dna