My mamy kota

Jedne mają kota na punkcie wczasów,
W piątek czy świątek hejże do lasu.
Inne mają kota na punkcie panów,
W piątek czy świątek ruszają na łów.
W piątek, świątek ruszają na łów.

A ja mam kota na punkcie kota
I co sobota dręczę go.
Bo ja mam kota na punkcie kota,
To jest robota ho, ho, ho!

Jedni mają kota na punkcie działań,
Dusza w nich płonie, serce w nich pała.
Inni mają kota na punkcie spania
I śpią wytrwale nawet przy paniach.
Drzemią sobie nawet przy paniach.

A ja mam kota na punkcie kota
I co sobota dręczę go.
Bo ja mam kota na punkcie kota,
To jest robota ho, ho, ho!

Ja mojego kota polecam grzecznie,
Bo tamte wszystkie nie są bezpieczne,
Bo prędzej czy później świat je porzuci
I razem ze mną piosnkę zanuci.
Razem ze mną piosnkę zanuci.

My mamy kota na punkcie kota
I co sobota dręczym go.
My mamy kota na punkcie kota
To jest robota ho, ho, ho!

Serce na temblaku

Ja nie wierzę babci ani mamie
Że mój chłopiec serce moje złamie
Moje serce czy nie moje
Ja o serce się nie boję…
Co się złamie, to się i zagoi!

Ja nie wierzę mamie ani babci
Że dziś chłopcy nie są wiele warci
Czy są tacy, czy owacy
Nikt nie poda mi na tacy
Chłopca ze snu
Trudno pewność mieć w miłości
To nie kasa oszczędności
Ani PZU

Na temblaku serca noście
Bez dramatów i bez łez
Co się złamie, to się zrośnie
Bo od tego serce jest!

Mamo, mamo, na co mi morały
Czy morały mamie się przydały?
Chowasz listy do szuflady
I to listy nie od taty…
Czy to ten wysoki, szpakowaty?

Mamo, mamo, bądźże ze mną szczera
Od miłości serce nie umiera
Nawet siwy włos na skroni
Przed miłością nie uchroni
Ciebie też nie
Ja to muszę przeżyć sama
Tak jak babcia, tak jak mama
Dobrze czy źle.

Lekcja miłości

Toto się zaczyna, gdy z teczką po szkole
Idzie się z dziewczyną do głowy po olej
Ja kocham, ty kochasz, on kocha – lekcja miłości
On kocha, ty kochasz, ja kocham – lekcja zazdrości
Mówi się do wiersza, nad jeziorem hasa…
Ale to dopiero pierwsza klasa

To nie sztuka chłopca kochać, kiedy się zaziębi
To nie sztuka przy księżycu w towarzystwie zięby
To nie sztuka na wycieczce pod Królewskie Dęby
Ale powiedz, jak go kochać, ale powiedz, jak go kochać
Ale powiedz, jak go kochać, gdy bolą go zęby?

Toto się zaczyna, gdy wyjdziesz na ganek
I zechcesz z dziewczyną witać każdy ranek
Ja kocham, ty kochasz, on kocha – lekcja miłości
On kocha, ty kochasz, ja kocham – lekcja zazdrości
Światło, gaz, telefon, oszczędności, kasa…
Ale to dopiero pierwsza klasa

To nie sztuka chłopca kochać gdzieś tam w cichym porcie
To nie sztuka na kolację mieć po jednym sporcie
To nie sztuka, gdy się burzy młoda krew w aorcie
Ale powiedz, jak go kochać, ale powiedz, jak go kochać
Ale powiedz, jak go kochać, gdy jest się w komforcie?

Toto się zaczyna w grudniu albo w maju
Mówi się o piekle, mówi się o raju
Ja kocham, ty kochasz, on kocha – lekcja miłości
On kocha, ty kochasz, ja kocham – lekcja zazdrości
Bywa, że to sekret albo pisze prasa…
Ale to dopiero pierwsza klasa

To nie sztuka chłopca kochać na Hożej w izdebce
To nic sztuka pod Olsztynem na pieszej wycieczce
To nie sztuka przy bigbicie i przy starej śpiewce
Ale powiedz, jak go kochać, ale powiedz, jak go kochać
Ale powiedz, jak go kochać, ale powiedz, jak go kochać
Kiedy on mnie nie chce? Nie chce mnie!

Ucz się polskiego

 

Ucz się polskiego

Anna Żebrowska

 

 

Nieraz już przebyłam drogę,
od grudnia do stycznia,
a nadziwić się nie mogę,
jaka moja mowa śliczna.
Czasem uczą się polskiego
Anglicy i Szwedzi,
ale nic nie pojmą z tego,
co w tej mowie siedzi.

Ucz, ucz, ucz, ucz się polskiego,
na łatwe i na trudne dni.
Cóż, cóż, cóż, cóż w tym jest złego?
Co złego to nie my, co złego to nie my.

Zanim obywatel Chopin
zasiadł do pianina,
to mu piękniej niż w Europie
polskie chrząszcze brzmiały w trzcinach.
Chociaż tańczy modne tańce
nasza młodzież cała,
w średniorolnym gospodarstwie
dzięcielina pała.

Ucz, ucz, ucz, ucz się polskiego,
na łatwe i na trudne dni.
Cóż, cóż, cóż, cóż w tym jest złego?
Co złego to nie my, co złego to nie my.

Skocznie śpiewam czy też smutnie
– zawsze dla jednego:
On nastroił moją lutnię,
nie wiem – po co i dlaczego.
Porzucił mnie w rozmarynie,
bo byłam nie taka,
lecz on zawsze będzie przy mnie,
bo wziął serce do plecaka.

Ucz, ucz, ucz, ucz się polskiego,
na łatwe i na trudne dni.
Cóż, cóż, cóż, cóż w tym jest złego?
Co złego to nie my, co złego to nie my.