Prosty jak zegarek świat

C G

Powinien być prosty jak zegarek świat C G C C
Po każdym tik – byłoby ? tak
Po każdym tik – byłoby – tak
    
Żeby wszystko jak w zegarku d G
Od jedynki do dwójeczk C A7
Później trójka, czwórka, piątka d G
To by człowiek się nie plątał C A7
W myślach czynach no i w mowie d G
Żeby wszystko jak w zegarku C A7
Sześć i siedem, potem osiem  d
To nie traciłby tych wiosen G
I zachował dłużej zdrowie C G C G
    
Powinien być prosty jak zegarek świat…    
    
Żeby wszystko jak w zegarku    
Od dziewiątki do dziesiątki    
Jedenastki i dwunastki    
To by człowiek nosił maski    
Zamiast niszczyć twarz na wichrze    
Żeby wszystko jak w zegarku    
Po trzynastej jest czternasta    
To by sercem tak nie szastał    
To by miał sumienie czystsze    
    
Powinien być prosty jak zegarek świat…    
    
Żeby wszystko jak w zegarku    
Jest piętnasta i szesnasta    
Siedemnasta, szósta wieczór    
To by wiele rzeczy przeczuł    
Zamiast krętą ścieżką chodzić    
Żeby wszystko jak w zegarku    
Dziewiętnasta i dwudziesta    
To by często w miejscu nie stał    
Kiedy krok wystarczyło zrobić    
    
Powinien być prosty jak zegarek świat…    
    
Żeby wszystko jak w zegarku    
Po dwudziestej pierwszej druga    
I dwudziesta trzecia zaraz    
A jak bardzo się postarasz    
Przed dwunastą zdążysz wszystko    
Żeby wszystko jak w zegarku    
Bo przed tobą nowa doba    
Od początku całkiem nowa    
Dzień zaczynasz z tarczą czystą    
    
Powinien być prosty jak zegarek świat…
    
sł. M. Platte, muz. S. Brzozowski

Życie osła

 

d G

Czy życie osła d G
Musi być zawsze ośle d C d
Czy osioł żyć nie może d G
Anielsko wzniośle d C d

Ochrypłym, drżącym głosem C G
A nawet z łezką w oku F C
Przemawiał pan osiołek d C F d
Do łąki i obłoków F C d d

Hej – ho, do łąki i obłoków G d C d
Hej – ho, do obłoków G d C d

Ech, gdyby tak skrzydła mieć A C
Ogromne i tęczowe F C
Złotą aureolą d C F d
Otulić oślą głowę F C d

Gdyby tak skrzydła mieć A C
Ogromne i tęczowe F C
Złotą aureolą d C F
Otulić oślą głowę d C d

Hej – ho, gdyby tak skrzydła mieć G d C d
Hej – ho, gdyby tak skrzydła mieć G d C d G d C d G d C d

Był dobry, bardzo dobry
Na łąki nie śmiał gderać
Lecz czyż kto żył jak osioł
Jak osioł ma umierać
Może kiedy łagodnie
Bez złości przejdą lata
Rzuci mu grosz świętości
Tata z tamtego świata

Hej – ho, tata z tamtego świata
Hej – ho, z tamtego świata

Ech, gdyby tak skrzydła mieć…

Już koniec – jak żył
– Tak umarł nasz osiołek
Dębowe spuśćmy wieko
Przykryjmy ziemią dołek
Przy ostatniej skibce
Zanućmy od niechcenia
Że może jednak czasem
Spełniają się marzenia

Hej – ho, spełniają się marzenia
Hej – ho, marzenia

Ech, gdyby tak skrzydła mieć…

sł. D. Ślepowrońska
muz. S. Brzozowski

Szwagierka

lalala…

a d G C A d a E E7 a
    
Miał cię mój brat przez wiele lat    a d
Ale się całkiem wykończył    G C A7
Chłop był na schwał, każdą by miał    d a
Gdyby się z tobą nie złączył    E7 a

Szwagierka, szwagierka    
Bawiła się ze mną jak w berka    
Że mi dziś w piersi rzęzi i gra    
To szwagierka, szwagierka maja.    
    
lalala…

Teraz cię mam, kończę się sam
Nie wiem czy dotrwam do lata
Chłop byłem na schwał, każdą bym miał
Gdybym posłuchał rad brata.

Szwagierka, szwagiwerka?

sł. B. Żmijewski, muz. P. Woliński

Olsztyn Kocham

Kocham Niemców, Mazurów, Warmiaków, Rosjan, kocham Warszawiaków, h Fis7
Kocham górali, kurpiów, kocham ludzi z marmuru ze stali h Fis7
Kocham Żydów i Litwinów, Cyganów i Białorusinów, Ukraińców h Fis7
Kocham ludzi z kresów, kocham Poznaniaków h Fis7
Kocham wszystkich, wszystkich tych kocham Olsztyniaków, ludzi kocham Fis7

Olsztyn kocham, moją małą Amerykę h Fis7
Olsztyn kocham, moją Amerykę h Fis7 h

Kocham Łynę, zamek, kocham park i Miasto Stare
Ratusz nocą oświetlony jaśnie zegarami
I Grunwaldzką kocham i Most Jana, Prostą, Kołłątaja, Żiżki, domy kocham
Drzewa, niebo i nad Krzywym przystań
I deszcz w Śródmieściu i szum po ulicach samochodów i kąpiel w Żbiku
Wędrówki po lesie, kocham słońce i muzykę kocham
Na dziedzińcu pod lipą z Kopernikiem muzykę

Olsztyn kocham, moją małą Amerykę
Olsztyn kocham, moją Amerykę

By mała kulka Ziemia miała jakiś sens…
By miała sens…
Kocham Niemców, Mazurów, Warmiaków, Rosjan, kocham Warszawiaków,
Kocham górali, kurpiów, kocham ludzi z marmuru ze stali
Kocham Żydów i Litwinów, Cyganów i Białorusinów, Ukraińców
Kocham ludzi z kresów, kocham Poznaniaków
Wszystkich…

Olsztyn kocham, moją małą Amerykę
Olsztyn kocham, moją Amerykę

 

muzyka i słowa: Stefan Brzozowski

Erotyk prosty

Daj ciepło Twoje daj kształt twarzy e H e H
A włosy moje do ust przytul. e H e H
Pieśń jaką znasz najstarszą zanuć G D e H
Nie słowem lecz dłońmi pytaj. a C H

Weź oczy daję w nich pragnienie
Mych ramion weź przystań cichą.
Weź potu zapach a z rak drżenie
Jak z talii kart mnie wyczytaj.

Wejdź we mnie falą wpłyń, wpłyń we mnie
Pod serce dojdź aż do krzyku.
Krwi potem spokój wróć znużeniem
Półsennie niech płynie w żyłach.

I dłonie nasze spleć w sytości.
Posłuchaj jak cisza rośnie.
Wiesz sporo czasu do jasności.
Czekajmy niech wpierw noc zaśnie.

Lodówka

Podchodzę do lodówki, a w lodówce pustki. a E
Podchodzę do telewizora, a w nim nie ma nic. a E
Więc z nadzieją w oku zbliżam się ku oknu. D a
A za oknem nie ma dworu i smutno tak. E a

Podchodzę do żony, a ma w oczach pustkę.
Podchodzę do synka, w ustach nie ma nic.
Więc z nadzieją w oku zbliżam się ku oknu.
A za oknem nie ma dworu i smutno tak.

Podchodzę do wozu, a w nim piąte koło.
Podchodzę do koła, a w nim nie ma szprych.
Więc z nadzieją w oku zbliżam się ku oknu.
A za oknem nie ma dworu i smutno tak.

Podchodzę do lodówki, a w lodówce żona,
Cała zamrożona trzyma w zębach synka.
A synek na dworze jeździ moim wozem.
Po telewizorze, po kolorowym.

Zabiegani uwikłani

Zabiegani, uwikłani, w setki głupich sprawek,
Zagubieni, uwięzieni, w szarych klatkach własnych domów,
Zamieniamy się powoli w pusty sezam.
Pustka boli.

Zastraszeni, zadręczeni dniem kolejnym takim samym,
Umęczeni, rozdrażnieni stanem swoich własnych nerwów,
Zamki z lodu stawiamy w stos ofiarny.
Przegrywamy.

Tylko jak się z tego wyrwać?
Tylko, co ze sobą zrobić,
Kiedy dłonie wyciągnięte w pustkę krzyczą?
Tylko jak mam to wytrzymać?
Tylko, co ze sobą zrobić?

Nieszczęśliwi, pamiętliwi, ból doznany bunty rodzi,
Uszczypliwi i krzykliwi, złością się bronimy własną,
Spać kładziemy się samotni i wstajemy tacy sami.

Zabiegani, uwikłani w setki głupich sprawek,
Zagubieni, uwięzieni w szarych klatkach własnych domów,
Zamieniamy się powoli w pusty sezam.
Pustka boli.

Tylko jak…

Zastraszeni, zadręczeni dniem kolejnym takim samym,
Umęczeni, rozdrażnieni stanem swoich własnych nerwów,
Zamki z lodu stawiamy w stos ofiarny.
Przegrywamy.

Nieszczęśliwi, pamiętliwi, ból doznany bunty rodzi,
Uszczypliwi i krzykliwi złością się bronimy własną,
Spać kładziemy się samotni i wstajemy tacy sami.

Zabiegani, uwikłani w setki głupich sprawek,
Zagubieni, uwięzieni w szarych klatkach własnych domów,
Zamieniamy się powoli w pusty sezam.
Pustka boli.

Tylko jak…

Nieszczęśliwi, pamiętliwi, ból doznany bunty rodzi,
Uszczypliwi i krzykliwi złością się bronimy własną,
Spać kładziemy się samotni i wstajemy tacy sami.

Tylko jak…

Ja zwariuję

Ja zwariuję, tutaj nie ma chwili ciszy,
ma być spokój, czy mnie słyszy?
Od stukniętych mnie wyzywa,
a sam głupek się wyżywa.

Pani chyba jest stuknięta!
Czego wrzeszczy, czego stuka?
Zwariowała? zwariowała!
Niech psychiatry Pani szuka!

Takiej to nagadać mało!
Tego jeszcze brakowało,
że sąsiadów takich mam: zwykły gnojek, głupek, cham!

Pan to chyba jest stuknięty!
Myśli Pan, że sam tu żyje?
Pan zwariował, on zwariował!
Chętnie bym mu sznur na szyję!

Takich to powiesić mało
Tego jeszcze brakowało,
że sąsiadów takich mam: zwykły gnojek, głupek, cham!
Ja zwariuję tutaj nie ma chwili ciszy…

Pani chyba jest stuknięta!
Chyba rozum wyparował!
Zwariowała? Zwariowała!
Ja bym takiej nie darował!

Takiej to nagadać mało
Tego jeszcze brakowało
że sąsiadów takich mam: zwykły gnojek, głupek, cham!

Pan to chyba jest stuknięty!
Porozwala Pan sufity!
Pan zwariował? On zwariował!
Perkusista niewyżyty!

Takich to nawalić mało!
Tego jeszcze brakowało
że sąsiadów takich mam: zwykły gnojek, głupek, cham!
Ja zwariuję tutaj nie ma chwili ciszy…