Zapamiętaj

Zapamiętaj

Leonart Luther

słowa:  A. Bacińska, muzyka L. Luther



a  F  C  d  E7

Kiedy odlatują ptaki
Niebo ziemi daje znaki
Ziemia liście przyobleka
Żeby cieplej było czekać

a  G  C  d
a  G  C
d  E7  a  F
d  E7


Wrócisz jak powraca jesień
Trochę później trochę wcześniej
Odmieniona nasycona przemoknięta


a  G
C  d
a  F  E


Wiatr Ci włosy będzie czesał
I na drzewach porozwiesza
Zapamiętam zapamiętam


a  G
C  d
a  G  a


Wrócisz jak powraca jesień
Trochę później trochę wcześniej
Odmieniona nasycona przemoknięta


d  E7
a  F
d  E7


W szyby deszczem mi zastukasz
Żebym wiedział żebym szukał
Zapamiętam zapamiętam


a  G
C  d
a  G  a


a  F  C  d  E7

Ziemia żółcią nasycona
Drzewa puste jak ramiona
Nie odchodzi się na zawsze
Tylko czekać tylko patrzeć



—————

Statystyczny uniform

Statystyczny uniform

Leonard Luther

słowa A. Bacińska, muzyka L. Luther


d  C

Na początku był smoczek pierwszy spacer po mieście
Przełykanych na siłę statystycznych gram 200
Pierwsza świeczka na torcie pierwszy krok na dwóch nogach
Ząb na nitce wyrwany w porę i przepisowo

d  C  d  C
F  F  A7
g  A  d
F  A7  A  g  F A

Statystyczny uniform model szyty na miarę
Precyzyjny jak echo jak szwajcarski zegarek
Chociaż ruchy krępował chociaż dławił pod szyją
Ale jakoś się żyło jakoś się żyło

d  A   d  D7
g  D7 g  D   g
C  C   F  A7
g  F   A7  A  g  F A

Pierwszy maj niecierpliwie prasowany od rana
List do Saszy z Charkowa i do władcy Tarzana
Pierwszy rower na gwiazdkę pierwsze oko podbite
Bo chciał każdy być Jankiem a nikt nie chciał Szarikiem


Plakat z ABBĄ nad łóżkiem zamiast Świętej rodziny
Całowana niezdarnie pierwsza w życiu dziewczyna
Kolczyk w uchu podwójny żeby dziwił się beton
Ojciec łajdak co odszedł z jakąś inną kobietą


Pierwsze sto lat i gorzko ona biała jak wata
Potem dzieci tapety pierwsza wpłata na fiata
W domu żona nieświeża i wczorajsza gazeta
Pierwszy powrót nad ranem jakaś inna kobieta


Pierwsza renta od ZUSu przeliczana dwa razy
Jeziorany w niedzielę w dzień powszedni Cardiamid
Pierwszy zawał znienacka trzecia młodość pod tlenem
I kwaterka na górce czwarta w rzędzie po lewej



—————————

Sen I

Sen I

 

Leonard Luther

sł S Kryś muz L Luther

 

C B F g F C
g F C B C F

Kto z nas pierwszy sen zobaczył
Sen co w drugim wzbudził strach
Kto na słowa przetłumaczył
Dotyk dłoni jabłka smak

F C d B
d B C
g F C
d B C

Kto z nas wie że sen to mara
A pomimo tego śni
Kto potrafi żyć inaczej
Gdy już wie że gasną dni

F C d B
d B C
g F g F
B C F

Kto do ręki wziął gitarę
Gdy mu nie starczyło słów
I powiedział nocnym marom
By szukały innych głów

C B F
d B C
g F C
B C F

Kto z nas patrząc nic nie widzi
Gdy wokoło jasno przecież
Kto zobaczyć nie chce ludzi
Którzy idą nam na przeciw

Kto spokojniej niż my wszyscy
W kalendarzu kartki znaczy
Na poduszce głowę kładzie
Żeby pierwszy sen zobaczyć

Scarlet

Scarlet

Leonard Luther

sł A Bacińska muz L Luther

G D G fis

1861

W Atlancie szał tysięcy młodych nóg
Generał Lee podnosi w górę rękę
Jankesom śmierć tak nam dopomóż Bóg
Na dworcu tłok sztandary i kobiety
Pociągi pełne chłopców żądnych krwi
W kwietniowym słońcu błyszczą epolety
Wiwat południe Wiwat stary Lee

e C D
G D e C
G C D

Scarlet czemu słowa takie zimne
Jakby w gardle okruch lodu stał
Scarlet wojna nie jest dla dziewczynek
Które nie potrafią grać vabank

G G D D
a C D D
G G D D
a C D D

1862

Jesienne słońce w epoletach lśni
Generał Lee dochodzi do Missouri
Do Pensylwanii wkracza stary Lee
Artyleryjski ogień wkrótce zdławi
Jankeskie szczury w górach Tenesse
Zwycięstwa Bóg Atlantę błogosławi
Wiwat południe Wiwat stary Lee

1864

W krwi południowej tonie miasta próg
Jankeskie psy nie wejdą do Atlanty
Jankesom śmierć tak nam dopomóż Bóg
Płonie Atlanta w ogniu oszalałym
Sztandar obłażą wygłodniałe wszy
Gwardia opuszcza miasto osłupiałe
Znak krzyża szablą kreśli stary Lee

Scarlet on powtarza twoje imię
Czując w ustach prochu smak
Scarlet miłość nie jest dla dziewczynek
Które nie potrafią grać vabank

Rozkład jazdy

Rozkład jazdy

Leonard Luther

słowa: W. Sikorski, muz. L. Luther

d B A d B A

Był czas kampanii (nie buraczanej)
Chciałem z przystanku jechać pojazdem
O dziewiętnastej szedł zgodnie z planem
Patrzę więc tępo na rozkład jazdy a tam

d g
C F
g d
E A

Zapraszamy na spotkanie całą wieś
Narodowcy Peesel i Pepees

d g
B A d B A d B A

Przedziwny rozkład symbole znane
Białoczerwone dwa rzędy liter
Każdy niech przyjdzie na to spotkanie
Komu los drogi Rzeczpospolitej

Wczoraj tu jeszcze stały godziny
Na żółtej desce czarno pisane
Jaki autobus do jakiej gminy
Wczoraj tu jeszcze był zwykły przystanek

W ten rozkład jazdy patrzę jak głupi
Widać Pekaes narobił manko
Albo kierowca się jaki upił
chyba się przyjdzie zabrać furmanką

Chętnie bym poszedł na to spotkanie
Co się odbywa w sąsiedniej wiosce
Lecz odpowiedzcie mi na to pytanie
Jak mam się kurwa tam do niej dostać

Przy kominku

Przy kominku

Leonard Luther

sł A Bacińska muz L Luther



Z wiary kruchej Panie jak słomiany ogień
Twemu tułaczowi zbuduj dom przydrożny
Nogi obolałe nie chcą dłużej nosić
Po gościńcach obcych po skrzekliwych dworcach

a G C e a F E
F G C e a F E
a G C e a F E
F E F E F G a G

W moim domu jasnym jak gronowe wino
Będę mieszkał Panie z Tobą i z dziewczyną

Przodków obyczajem przy kominku ciepłym
Powiesimy szable ogrzejemy ręce

C G a e F G C e a
F G C e a F G a
C G G a F G a
a G C e a F E
F E F E F G a G

Przy kominku ciepłym jak podgrzane wino
Będę siedział Panie z Tobą i z dziewczyną

 

Płomień nas ogranie wedrze się do wnętrza
Otworzymy okna otworzymy serca

 

Z grzechów gorzkich cierpkich jak głogowe wino
Będę się spowiadał z Tobą i z dziewczyną

 

A gdy nas wytropi czas jak pies zazdrosny
Spakujemy rzeczy do ostatniej drogi

 

Do domu wiecznego jak najstarsze wino
Będę szedł znów Panie z Tobą i z dziewczyną

 

Przez telefon

Przez telefon

 

Leonard Luther

słowa A. Bacińska muzyka L. Luther

 

Pod ten adres zadzwoniłem z przyzwyczajenia
Słyszałem że masz dom i dwoje dzieci
I co słychać zapytałaś o niechcenia
W porządku powiedziałem jakoś leci


A E fis D
A E A A7
D Cis fis D
A E A A7


Nową gitarę mam zagram to tu to tam
A panienka jakaś też się czasem trafi
Ogólnie nie jest źle mam wszystko czego chcę
Bez negatywu jak na fotografii

D Cis fis D
A E A A7
D Cis fis D
A E A E

Mówisz że zawsze chciałem być cyniczny
Może masz rację zresztą czy to ważne
Jakby nie było to się tylko liczy
Że coś własnego w życiu odnalazłem


Nie rozdrapuję ran cieszę się tym co mam
W zasadzie zwisa mi tak zwana przyszłość
I tylko mi się śni że przez otwarte drzwi
Powraca wszystko co tak głupio wyszło


Preludium dla Leonarda

Preludium dla Leonarda

Leonard Luther

słowa: A. Bacińska, muzyka L. Luther


Na parterze w mojej chacie
Mieszkał kiedyś taki facet
Który dnia pewnego cicho do mnie rzekł
Gdy zachwycisz się dziewczyną
Nie podrywaj jej na kino
Ale patrząc w oczy szepnij słowa te

D
G D
C G D
C G
D A
C G D

Jestem taki samotny
Jak palec albo pies
Kocham wiersze Stachury
I stary dobry jazz
Szczęścia w życiu nie miałem
Rzucały mnie dziewczyny
Szukam cichego portu
Gdzie okręt mój zawinie

h G
D A
C G
D D
h G
D A
C
G D

Po tych słowach z miłosierdzia
Padła już niejedna twierdza
I niejedna cnota chyżo poszła w las
Ryba bierze na robaki
A panienka na tekst taki
Który szepczę zawsze patrząc prosto w twarz

Gdy szał pierwszych zrywów minął
Zakochałem się w dziewczynie
Z którą się na całe życie zostać chce
Chciałem rzec będziemy razem
Zrozumiała mnie od razu
I jak echo wyszeptała słowa te

Jesteś taki samotny
Jak palec albo pies
Kochasz wiersze Stachury
I stary dobry jazz
Szczęścia w życiu nie miałeś
Rzucały cię dziewczyny
Szukasz cichego portu
Gdzie okręt twój zawinie