Karawaniarz

KARAWANIARZ
M4 M.Miś i M.M. Motyka

Sł. J. J. Należyty, muz. M4


Kiedy jeszcze miasto całe,
pogrążone jest we śnie,
wtedy w rękawiczki białe,
wolno wkładam dłonie dwie,
klacz zaprzęgam do powozu,
jak się spało, wstawaj stara.
Witaj życie, dzisiaj znowu,
w drogę rusza karawaniarz.

Dużo miejsca dzisiaj u mnie,
wczoraj miałem słaby dzień,
żaden cymbał nie chciał umrzeć,
wiec nie miałem kogo wieźć.
Czyżbym wszystkich tak odstraszał,
że nie patrzą na mnie wcale,
ruszaj w drogę moja szkapo,
karawaniarz jedzie dalej.

Ale przyjdzie chwila święta,
kiedy zdechnę ja i klacz,
nikt nie będzie wiózł na cmentarz,
waszych martwych, marnych ciał.
Skorzystajcie ludzie mili,
z moich usług, choćby po to,
byście potem nie musieli,
do swych grobów iść piechotą.

Zespół Otella

ZESPÓŁ OTELLA
M4 M.Miś i M.M. Motyka

Sł.muz. M.Miś, aranż M4

Co się zdarzyło raz w naszym mieście,
słuchajcie ludzie bo warto wiedzieć ?
Pan zabił panią w wielkim afekcie
i choć był winny nie poszedł siedzieć.

Biegli psychiatrzy gościa zbadali,
nie grozi mu już wilgotna cela.
Na mieście ludzie opowiadali ?
diagnoza brzmiała: ?Zespół Otella?

Trzeba człowieka poddać leczeniu,
zazdrość go zżarła, nie jego wina
i chociaż żonę ma na sumieniu,
to przecież ona też była winna.

Chodziła co dzień w modnych kostiumach,
makijaż zawsze miała zrobiony,
a on z zazdrości zdzierżyć nie umiał,
gdy ktoś popatrzył na jego żonę.
Nie mógł wytrzymać tych męskich spojrzeń
co taksowały mu wciąż kobietę,
marnych dowcipów kolegów z biura
o pani, panu oraz tym trzecim.

Gość wyrwał ?chwasta? na oczach dzieci
nie ma obiektu, sprawa zamknięta,
może u ?czubków? trochę posiedzi,
lecz pewnie będzie w domu na święta

Siądzie przy stole z opłatkiem w ręce,
całkiem spokojny, bo po kuracji
przecież nie zrobi już tego więcej,
zrozumiał w końcu że nie miał racji.

Teraz bez stresu walnie ?malucha?
spełniony rogacz z urojenia,
może po latach ktoś będzie słuchał
jak facet zrobił z Sądu jelenia.

Uspokoiła się już rodzina,
dzieci z tatusiem razem mieszkają.
Nikt nie wspomina, znikła przyczyna,
oby jej miejsca nikt już nie zajął.

Blues Bezrobotnego

BLUES BEZROBOTNEGO
M4 M.Miś i M.M. Motyka

Sł.muz. M.Miś, aranż. ?M-4?

Nie masz nic, chciałbyś mieć,
spokój, tylko spokój.
Zimny świt, zgasł ci piec,
spokój, tylko spokój.
Wczorajszy pet, kawy łyk,
spokój, tylko spokój.
Łapiesz płaszcz, zamykasz drzwi,
spokój, tylko spokój.

Na ulicy ludzi tłum,
spokój ?
w ?pośredniaku? płacą już,
spokój ?
wreszcie masz parę ?z?
spokój ?
widzisz już znajomy sklep,
spokój ?

Nie masz nic, chciałbyś mieć,
spokój ?
Wystaw blask kręci cię,
spokój ?
Ktoś, gdzieś zbyt wiele ma
spokój ?
Dawno Cię trafił szlag,
spokój ?

Piwa łyk, tani ?dżep?
spokój ?
Kończy się kolejny dzień,
spokój ? x4

Modlitwa

MODLITWA
M4 M.Miś i M.M. Motyka

Sł.muz. M.Miś, aranż. ?M-4?

Panie mój co mi dzisiaj dasz,
zimny świt i zmęczoną twarz,
ręce dwie i problemów sto,
pusty trzos, kiełkujące zło.

Wokół mnie kolorowy świat,
w uszach brzmi mnóstwo dobrych rad –
?śmiały bądź, chwytaj szansę swą?,
pusty trzos, kiełkujące zło.

Panie gdybyś szansę dał,
więcej dawał niźli brał,
mógłbym chwalić imię twe
a tu tylko ręce dwie.

Gdzie jest ten sprawiedliwy świat,
czekam wciąż. Ile to już lat?
gdybym miał chociaż szczęścia łut,
mija czas, nie zdarza się cud.

Prośbę mam, jeśli jesteś gdzieś,
daj mi znak bym mógł siebie znieść,
wiarę daj i nadziei cień,
zimny świt, wstaje nowy dzień.