Wybacz mi

Wybacz mi
Mariusz Lubomski

muz. Mariusz Lubomski, sł. Sławek Wolski

Że wśród tych krzykliwych pieśni
Brak słów które koją łzy
Ze ja niepoważny jestem
To fakt
Proszę, wybacz mi

Że zgiełk wokół mnie panuje
A szept coraz ciszej brzmi
Że są chwile gdy wariujesz
Ten song
Proszę, wybacz mi

Że gram mówię nazbyt głośno
Że sam wystukuję rytm
Że wciąż nuty we mnie rosną
Mój głos
Proszę, wybacz mi

Że ty chciałabyś mieć dzieci
I drżysz gry o domu śnisz
A mnie te marzenia śmieszą
To też
Proszę, wybacz mi

Że gram w dal o piątej rano
Że mam tyle w żaglach krwi
Że port znaczy dla mnie starość
Mój błąd
Proszę, wybacz mi

Że tak dawno nie śpiewałem
o tym, co ma dla nas sens
A szans mamy razem mało
Mój styl
Proszę, wybacz mi

Że wśród tych krzykliwych pieśni
Twój szept coraz ciszej brzmi
Że ja niepoważny jestem,
To fakt
Proszę, wybacz mi

Na plazy dla niechcianych dziewczat

Na plazy dla niechcianych dziewczat
Mariusz Lubomski

muz. Mariusz Lubomski, sł. Jan Wołek

Na plaży dla niechcianych dziewcząt
Memu psu nadzwyczajnie się żyje
Może jakiś interes w tym węszą
Te panienki do końca niczyje
Tu nadzieja grzeje białe kości
Tu nadzieja na słońcu blednie
Wydrapują niespełnione miłości
Drogie buty, modne beznadziejnie

Żeby tak chociaż raz móc nadepnąć
szczęściu na ogon
a potem na pełny gaz ruski szampan
wesele z przemową
i z tym pod rękę pod rękę
na plażę dla dziewcząt niechcianych
żeby gały wyszły panienkom
na plaży dla dziewcząt niechcianych

Za czerwoną kotarą powiek
między słońcem a źrenicą oka
spocone się snują marzenia
w nylonowych pończochach

Żeby tak chociaż raz móc nadepnąć
szczęściu na ogon
a potem na pełny gaz ruski szampan
wesele z przemową
i z tym pod rękę pod rękę
na plażę dla dziewcząt niechcianych
żeby gały wyszły panienkom
to mój ja go tymi rękami


A mój pies jest inny

A mój pies jest inny
Mariusz Lubomski

muz. Mariusz Lubomski, sł. Rafał Bryndal

Każdy pies podobny jest do swojego pana
Jamnik chart tyle wart ile pani ukochana
Kundel zły szczerzy kły jak jego właściciel
Szczeniak wie kto rządzi się jego życiem

A mój pies jest inny bo swoje zdanie
Myśli sam, śpiewa sam songi zakazane
Nie chce wierzyć w bajki, ze mną się nie liczy
Muszę więc by nie zdechł trzymać go na smyczy

Każdy pies to stres gdy kota zobaczy
To jest wróg jego nóg można tak to tłumaczyć
Byle dog robi skok by kota móc złapać
Zawsze da to co ma by kota móc złapać

A mój pies jest inny, z kotem się przyjaźni
Ku zdziwieniu wszystkich kot go nic nie drażni
Choćbym go i poszczuł on ma swoje zdanie
Muszę więc by nie zdechł nakładać kaganiec

Każdy pies to taki zwierz co za kość zrobi wiele
Byle żyć może być twoim przyjacielem
Dasz mu kąt, spokój świąt, mleko do śniadania
Służyć ci po kres dni będzie bez szemrania

A mój pies jest inny wciąż mnie lekceważy
A domu tylko czasem zechce zauważyć
Choć chodzi na smyczy i nosi kaganiec
Czasem sobie myślę kto jest psem kto panem.

Zielono mi

Zielono mi
Mariusz Lubomski

muz. Jan Ptaszyn Wróblewski, sł. Agnieszka Osiecka


A w kominie szurum burum,
a na polu wiatr do wtóru
A na chmurze bal do rana,
a pogoda rozśpiewana
Zielono mi i spokojnie,
zielono mi
Bo dłonie masz jak konwalie,
noc pachnie nam,
jak ten młody las popielatej pełen mgły,
a w ciszy leśnej tylko ja i ty
A pogoda rozśpiewana,
a na chmurze bal do rana
Gada woda i sitowie,
że my mamy się ku sobie
Zielono mi,
jak w niedzielę najmilsza ma
Dziękuję ci za tę zieleń,
zielono mi
Bo ty właśnie ty w noc i we dnie mi się śnisz
i jesteś moją ciszą w czasie złym
Zielno mi,
szmaragdowo,
gdy twoja dłoń przy mojej śpi niby owoc
zielono mi
Bo ty właśnie ty w noc i we dnie mi się śnisz
i jesteś moją ciszą w czasie złym
A pogoda rozśpiewana,
a na chmurze bal do rana
Gada woda i sitowie,
że my mamy się ku sobie
Gada woda i sitowie,
że my mamy się ku sobie
Gada woda i sitowie,
że my mamy się ku sobie

Anastazja

Anastazja
Mariusz Lubomski

sł. Jonasz Kofta, muz. Jerzy Andrzej Marek

Biełaja nocz nieukojona
Bielą i bólem
Tiomnaja grust uspokojona
Pistoletową kulą

W Sankt Petersburgu w białą noc
Ktoś dziwny idzie ulicą
Lśnią załatyje epalety i biełyje lico
Skłamała mu Pikowa Dama
Od jej piękności ślepł
Przegrał, co kochał, żądzę, pieniądze
I zaraz sobie strzeli w łeb

Anastazja Pietrowna – romans
Anastazja Pietrowna Anastazja
Kto ty jesteś?
Europa czy Azja?
Twoje biełyje ruki
Twoje cziornuje głaza
Tak cziornyje szto łutsze nielzia!
Anastazja Pietrowna Anastazja
Pół na pół wódka i małmazja
Tyś liryka deliryka w sztok!
Anastazja
Ja was praszu
Odwróć wzrok!

Biełaja nocz nieukojona
Bielą i bólem
Tiomnaja grust uspokojona
I lata dzielą

W Sankt Petersburgu w białą noc
Ktoś śmiał się w dorożce na moście
Śmiał się czy płatał, wsio rawno
Wszystko z miłości
A głos to taki gruby miał
I w takie uderzył forte
Że jamszczik durak wydumał
Ot, wiezu kakowo to czorta!

Anastazja Pietrowna – romans
Anastazja Pietrowna Anastazja
Kto ty jesteś?
Europa czy Azja?
Twoje biełyje ruki
Twoje cziornuje głaza
Tak cziornyje szto łutsze nielzia!
Anastazja Pietrowna Anastazja
Pół na pół wódka i małmazja
Tyś liryka deliryka w sztok!
Anastazja
Ja was praszu
Odwróć wzrok!

Biełaja nocz już zakończona
Bielą i bólem
Coś w dur zadrżało, a coś moll
Urwanym trylem.
W Sankt Petersburgu białym rankiem
Dziewczyna odsuwa firankę
Gdzieś na Prospektie tli się coś
Sinoróżowym dymkiem
Zasnął idiota nad ruletą
I piękny sen miał on
Eto była uże nie ljubow
Eto był tołko samogon

Anastazja Pietrowna – romans
Anastazja Pietrowna Anastazja
Kto ty jesteś?
Europa czy Azja?
Twoje biełyje ruki
Twoje cziornuje głaza
Tak cziornyje szto łutsze nielzia!
Anastazja Pietrowna Anastazja
Pół na pół wódka i małmazja
Tyś liryka deliryka w sztok!
Anastazja
Ja was praszu
Odwróć wzrok!

Anastazja Pietrowna Anastazja
Pół na pół rozpacz i fantazja
Tyś liryka deliryka trans!
Anastazja
Ja praszu Was
Ja praszu Was…
Para kanczat ramans…

Psychobójca

Psychobójca
Mariusz Lubomski

sł. Sławek Wolski (tekst oryginalny David Byrne), muz. David Byrne


Znam wszystkie twoje myśli, każdy ich błysk.
Wiem co do jutra wyśnisz, wiem to już dziś.
Znam wieloznaczny podtekst twych prostych słów,
Gdy zechce mrugnę mocniej, mrugniesz z nóg.

Psychobójca, tak to ja.
Lepiej wiej wiej, wiej, wiej, wiej lepiej stąd.
Psychobójca, tak to ja.
Lepiej wiej wiej, wiej, wiej, wiej lepiej stąd.

Nie noszę żadnej broni, podaj mi dłoń.
Mam pełno broni w skroni, to moja broń.
Nie lubię krwi, jak wszystkich mierzi mnie trup.
Potrafię jednak zniszczyć bezbronny mózg.

Psychobójca, tak to ja.
Lepiej wiej wiej, wiej, wiej, wiej lepiej stąd.
Psychobójca, tak to ja.
Lepiej wiej, wiej, wiej, wiej, wiej lepiej stąd.
Trafia cię szlag, tak to ja.
Myśli ci brak, tak to ja.

Wyglądam jak przechodzeń, kryję się w tle.
Spotkasz mnie jutro może, czy poznasz mnie?
Gdy w głowie ból poczujesz, miej pewność,
że w pobliżu się znajduję i ścigam cię.

Psychobójca, tak to ja.
Lepiej wiej, wiej, wiej, wiej, wiej lepiej stąd.
Psychobójca, tak to ja.
Lepiej wiej, wiej, wiej, wiej, wiej lepiej stąd.

Nie będzie mnie

Nie będzie mnie
Mariusz Lubomski

sł. Sławek Wolski (tekst oryginalny Tom Waits), muz. Tom Waits

Pokonam w nocy góry
piramidalnej bzdury
Porzucam drogę łatwych wyjść
Wycieram z oczu wspomnień łzy
A rano już nie będzie mnie

Piję za tysiąc drahów,
Kradnę ci garść moniaków,
Maluję prześcieradła wszerz
Wyfruną ptaki z głowy mej
A rano już nie będzie mnie

Weź sny i buty moje,
Odchodzę tak jak stoję
W kawiarni zdmuchnij kilka świec,
Bo rano już nie będzie mnie.

Zakładam się o tysiąc,
Z francuskim towarzyszem
Zaciągam wokół szyi sznur
i pod pokładem wieszam się
A rano już nie będzie mnie

Trzeba być ostrym graczem,
Z nią nie da się inaczej
Na beczce prochu skaczę,
Jakbym na bębnie solo grał.
A potem trudno uciec,
Gdy siedzi kamień w bucie,
Więc w nocy parę uciech,
A rano już nie będzie mnie,
A rano już nie będzie mnie…

Nasze przyzwyczajenia

Nasze przyzwyczajenia
Mariusz Lubomski

sł. Sławek Wolski, muz. Maciej Barabasz

Pomówmy
o sprawach dość poufnych,
zapytajmy wprost o ludzi,
co nam przywykli bruździć,
na taki stres,
Ooo, blues najlepszy jest,
powaga bluesa wymaga.

Złodzieje,
co też się z nimi dzieje?
Czy odeszli stąd? A dokąd?
Uczciwych pytam o to.
Nie mówi nikt.
Ooo, słuszę tylko krzyk:
„A ja jestem złodziejem!”

Idioci,
już nam nie będą knocić,
wymienimy ich na innych,
zdrowych i bezpartyjnych,
chętnych coś brak,
Ooo, znowu słyszę wrzask:
„A ja nie jestem idiotą!”

Pijacy
zabiorą się do pracy,
zrozumieją, że w trzeźwości
dociągają do starości
i wesprą kraj.
„Ooo, wódki bozi daj!”
„A ja nie jestem pijakiem!”

Studenci
nigdy nie byli święci,
pora skończyć z tym, do książek
teraz się ich przywiąże,
nie uczą się,
Ooo, każdy tego chce:
„A ja nie jestem studentem!”

Tej liście
brak końca oczywiście,
ale zamiast wciąż wymieniać
nasze przyzwyczajenia,
zaciskam pięść,
Ooo, walę własną pierś:
A ja nie jestem na liście!