A teraz idę

A teraz idę
Mariusz Lubomski

sł. Jan Wołek, muz. Mariusz Lubomski

Na dzień odejścia dałaś mi
Placek pszeniczny i stare sny
Zdjęte cichaczem z alkowy ścian
Zioła od ludzi i od ran.
Pajęczej nici wziąłem pęk
i skibkę nędzy co niszczy lęk
i opuszczając liche włości
serce opuchłe od miłości.

A teraz idę odziany w różowe nadzieje,
a ludzi drzwi w zamki zbroją przed złodziejem,
a za drzwiami kutymi wiatr wieje, wiatr wieje…

Szczenięcą ufność zabrał Bóg
Dla siebie wziąłem parę nóg
I opuszczając ciepłe leże
Poszedłem szukać to w co wierzę.
Przymknąc oczy kazał świat
I zwątpić w to, co tyle lat
Uczyła matka w sobie nosić
I raczej pragnąc niźli prosić.

A teraz idę…

W labirynt miasta wchodząc wiem
Co prawdą jest a co już snem
I wiem, że w bramach innych miast
Znów mnie przywita zamków trzask.

A jednak idę odziany w różowe nadzieje…

Nie skreślaj mnies

Nie skreślaj mnie
Mariusz Lubomski

sł. Sławek Wolski, muz. Tomasz Krawczyk

Nie skreślaj mnie
ze spisu pilnych marzeń,
nie spychaj w cień,
pod stos wyblakłych gazet.

Nie skreślaj mnie
na liście do zachwytu,
nie zmieniaj w biel
szarości wspólnych świtów.

Nie skreślaj mnie.
Podkreślaj mnie.

Nie skreślaj mnie
w podpisach tatuaży,
nie wmawiaj, że
nasz sen się nie przydarzył.

Nie skreślaj mnie
z albumu słodkich wzruszeń,
nie spalaj zdjęć
i wyznań nie retuszuj.

Nie skreślaj mnie.
Podkreślaj mnie.

Nie skreślaj mnie,
ja nie dam się zapomnieć,
czy chcesz, czy nie,
twe myśli wrócą do mnie.

Nie skreślaj mnie,
pojawię się na nowo
i skreślę cię,
by zniknąć razem z tobą.

Nie skreślaj mnie.
Podkreślaj mnie.

Moje miejsce

Moje miejsce
Mariusz Lubomski

sł. Sławek Wolski, muz. Mariusz Lubomski

Moje miejsce jest w przeciągu,
wtedy czuję w skrzydłach wiatr,
głodny nieodkrytych lądów
wciąż wywiewam w obcy świat.

A ty marzysz po kryjomu,
żebym ciepły sweter wdział,
nie każ mi budować domu,
nie uznaję żadnych ścian.

Żadnych ścian, kochanie,
złotych ram na ścianie,
żadnych ścian nie zniosę
przed nosem. Żadnych ścian.

Moje miejsce jest na łące,
horyzonty widzę z niej,
słyszę trawy falujące,
ich co roku inny śpiew.

A ty lasu się spodziewasz,
gdzie korzeni mocny gąszcz,n
ie każ mi zasadzać drzewa,
bo w te pędy zniknę stąd.

Zniknę stąd, kochanie,
pusty kąt zostanie,
zniknę stąd jak zorza
w przestworzach. Zniknę stąd.

Moje miejsce jest w pustelni,
swe pomysły rodzę tu,
im dozgonnie jestem wierny,
rozumiemy się bez słów.

A ty snujesz planów sieci,
żebym w rolę ojca wpadł,
nie każ mi, bym płodził dzieci,
chcę zostawić inny ślad.

Inny ślad, kochanie,
nie ten na dywanie,
inny ślad w pamięci
mnie nęci. Inny ślad.

Żeby

Żeby
Mariusz Lubomski
sł. Sławek Wolski, muz. Mariusz Lubomski

Żeby z okruchów złożyć świat
w coś, co ma koniec i początek;
Żeby w chaosie znaleźć ład
i uspokoić serce drżące;
Żeby cel miała każda droga,
człowiek wymyślił sobie boga.

Żeby pomnażać ludzki ród
i mieć do tego wyższy pretekst;
Żeby nie popęd, ale cud
łączył mężczyznę i kobietę;
Żeby się dużo wznioślej żyło,
człowiek wymyślił sobie miłość,

Żeby poskładać w jakiś rytm
kształty, kolory, dźwięki, słowa;
Żeby nie każda myśl i czyn
dały się mądrze motywować;
Żeby móc robić rzeczy głupie,
człowiek wymyślił sobie sztukę.

Żeby usprawiedliwić zło
i prawo innych niewolenia;
Żeby pewności tłumić moc,
że w sumie nic wartości nie ma;
Żeby oznaczyć wszystko ceną,
człowiek wymyślił sobie pieniądz.

Żeby natury poznać twarz
i w swoje rysy ją zamieniać;
Żeby przed lustrem mocno stać
i nadać sobie sens istnienia;
Tak z konieczności, jak z potrzeby
człowiek wymyslił słowo ?żeby?.