Szarotka

Szarotka
Nasza Basia Kochana

muz. J. Filar, sł. J. Cygan

Była szara jak szarobura mgła,
A kochała jak tęcza, nie mniej.
On miał szary wzrok i tak tulił ją
Jakby diament z popiołu chciał mieć.

Bo miłość to sen, spadanie bez dna,
Skarbonka, a w niej grosiki śpią dwa.
Krążymy w tym śnie, cichutko jest, sza…
A kiedy już śpisz ja nucę ci tak:

Szarotka, szarotka, kochana szarotka,
Szarotka kochana, szarotka kochana.

Bo miłość to sen, spadanie bez dna,
Skarbonka, a w niej grosiki śpią dwa.

Pusty śmiech ludźmi trząsł, szara mysz, szary gość,
Szara miłość nieładna jak rdza.
To nie może tak być zazdrość gryzie jak mysz,
A ta miłość jak trwała tak trwa.

Bo miłość to sen, spadanie bez dna,
Skarbonka, a w niej grosiki śpią dwa.
Krążymy w tym śnie, cichutko jest, sza…
A kiedy już śpisz ja nucę ci tak:

Szarotka, szarotka, kochana szarotka,
Szarotka kochana, szarotka kochana.


Nie przeceniajmy słów

Nie przeceniajmy słów
Nasza Basia Kochana

muz. J. Filar, sł. J. Cygan

Mówią mi, że nie umiem patrzeć
Chociaż oczy wytężam do bólu.
Mówią mi – wszystko da się zatrzeć,
Po co zaraz upartość muru.

A jeśli widzimy to samo nie tak,
Choć z goła tak samo patrzymy
Czy mamy być tylko jak lustro i pan
Czy kręgiem na wodzie jedynym.

Nie przeceniajmy słów
Na ustach para schnie tak szybko
Zanim myśl powie – nie.

Nie przeceniajmy słów
Na ustach para schnie tak szybko
Zanim myśl powie – nie.


To pociągi grają sambę

To pociągi grają sambę
Nasza Basia Kochana
muz. J. Filar, sł. J. Cygan

Za moim oknem co dnia, mkną pociągi w strony dwie.
Za szybą twarze, więc ja, wpatruję się w nie.
Semafory nagle dają znak, jak dyrygent, gdy można grać
I orkiestra stu żelaznych kół, bije głośno wspólny takt.

A kiedy spada już zmrok, zamykam oczy i…
W półsenna podróż hen w dal unosi mnie rytm.
Nie dochodzą tam pociągi gdzie wyobraźnia lubi mknąć,
Za to kół miarowy, gęsty rytm wiezie mnie na słynny ląd.

Brazylia, Brazylia,
Stacja moich snów wita mnie.

To pociągi grają sambę, nawet te z najdalszych stron,
A ja wciąż myślę skąd znają ją?

To pociągi czują sambę, konduktorem jest Stan Getz
A Jao Gilberto węgiel sypie w piec.

Semaforem rządzi Jobim, a Gilberto Astrud ma
Darmowy bilet, gdy śpiewam tak.

Zapamiętaj te osoby, może kiedyś spotkasz je,
Gdy stukot kół cię uśpi tak jak mnie.

Za moim oknem co dnia, mkną pociągi w strony dwie.
Za szybą twarze, więc ja, wpatruję się w nie.
Widzę dzieci zasłuchane w rytm kolejowej samby kół,
A dorośli mruczą plotki swe, a głusi mają miny złe.


Nie jest tak źle

Nie jest tak źle
Nasza Basia Kochana

muz. J. Filar, sł. J. Cygan

Czasami lubię siedzieć w barze,
Zresztą, kto nie lubi?
Wtedy w barze sobie marzę,
Jakby z nami mogło być.

Jesteś dla mnie jak whisky z lodem,
Czasem trochę wieje chłodem
Lecz tym niemniej jest przyjemnie
Bo w sumie nie jest tak źle.

Ref.
Nie jest tak źle, nie jest tak źle,
Aby gorzej być nie mogło
Więc spokojnie patrzmy w przeszłość
Już nie weźmie nam jej nikt.

Jesteś dla mnie jak tequila,
Taka krótka szczęścia chwila,
Potem mina jak cytryna
I na dnie serca sól.

Pasjami lubię piękne panie,
Zresztą, kto nie lubi?
Czasem patrzę sobie na nie
A w duszy myślę tak:

Ref.
Nie jest tak źle…

Pasjami lubię dobre życie,
Zresztą, kto nie lubi?
Patrzę na was, jak tu siedzicie,
No i myślę sobie tak:

Że to życie jak whisky z lodem,
Czasem trochę wieje chłodem,
Lecz tym niemniej jest przyjemnie
Bo w sumie nie jest tak źle.

Ref.
Nie jest tak źle…

Cienie

Cienie
Nasza Basia Kochana

muz. J. Filar, sł. J. Cygan


Jestem trochę jak nocny tramwaj,
Zwiedzam ciemne miasto, chociaż je znam,
Zbieram na przystankach, zbieram ludzkie cienie,
Zdziwiony, że to nie ja.

W kieszeni trzymam Twoich włosów kosmyk,
Ściąłem go, gdy spałaś, a bałem się tak,
Znowu Cię widziałem w parku z cieniem
Zdziwiony, że to nie ja.

Ref.
Cienie, cienie, a ja Cię nie mogę kochać mniej
Z serca Cię wyrzucam, a Ty wracasz.
Cienie, cienie, a ja Cię nie mogę przestać chcieć,
Ale już, nie przyjdę już, nie musisz bać się mnie.

On teraz może spać już spokojnie,
Nie jest moim wrogiem, chociaż kiedyś był,
Ukradł mi spod nóg połówkę cienia
Po prawej, gdzie zawsze szłaś Ty.

I tak się snuję czasem w ślad za wami,
Z daleka, byś nie mogła widzieć mnie
Patrzę, jak rzucacie w parku cienie
I żałuję, że to nie my.

Ref.
Cienie, cienie…

Lecz przyjdzie taki czas, jak pięć po drugiej,
Gdy nagle w środku nocy zbudzisz się,
Spojrzysz zza firanki i zobaczysz
Patrzący, zamiast mnie,
Patrzący, zamiast mnie,
Patrzący… cień.

Listopady liści

Listopady liści
Nasza Basia Kochana
muz. J. Filar, sł. J. Cygan


Przychodzisz zawsze, gdy mnie nie ma,
Zostawiasz list pod wycieraczką
I nawet ciemność pachnie Tobą
A schody niosą mnie aż do nieba.

Wybiegam z listem pod kasztany
I wszystko płonie, wszystko płonie
Wirują liście rozpalone
I zaglądają mi przez ramię.

Ref.
Te wodospady liści, te listopady łez,
Czy wszystko musi gasnąć, czy bardzo tego chcesz.

A w Twoich listach także jesień
I czułe słowa opadają
Już słowo „kocham” nam pożółkło
A słowem „zawsze” wiatr się bawi.

A mimo wszystko jest spokojnie
Bo świat mój miękki i zamszowy
Na oślep mogę gnać przed siebie
O babie lato rozbić głowę.

Ref.
Te wodospady…


I tak to wszystko trwa

I tak to wszystko trwa
Nasza Basia Kochana

muz. J. Filar, sł. J. Cygan


Noc dzień stary kopniakiem odrzuca
Zbiera nas przed lustrami
I tym samym gestem
Zrywa maski znoszone przez dzień
Sen jak w szal ubieram.
A rano stłoczeni jak w workach ziarno
Dusimy się dniem nowym w oddechach podróżnych
Przeklinamy to życie chociaż nie za bardzo
By zostawić margines gdy się zło obudzi.

Ref.
I tak to wszystko trwa
Choć ktoś plakat zamienił na płocie
Raz film o pięknych grają
Raz film o brzydocie.

Czasem radość wybucha gdzieś w tobie
Unosi cię przez miasto
Każda twarz ci bliska
Zjeżdżasz w dół po poręczach pijanych
Po kieszeniach szczęścia.
Lecz mało potrzeba tak, by wszystko zgasło
W wynajętym pokoju podwójnie dni skreślasz
Sam ze sobą zagrałeś sfałszowaną kartą
Brzydzisz się tamtą twarzą, co się w lustrze nudzi.

Ref.
I tak to wszystko trwa…

Już późno, pod oknem wciąż jeżdżą tramwaje
Budzisz się w środku nocy, pot ocierasz z twarzy
Uciekałeś przed snami, bałeś się poruszyć.
A nocy czekałeś tak po dniu bez wiary
Lepkość nagrzanych okien z myślami się skleja
Jak nadzieja gdzieś dzwoni mleka litr pod drzwiami
Dzień ma swoje symbole wmiata noc do bramy.

Ref.
I tak to wszystko trwa…

Gdy wybierać jeszcze mogłem

Gdy wybierać jeszcze mogłem
Nasza Basia Kochana

muz. W. Juszczyszyn, sł. J. Cygan

Gdy wybierać jeszcze mogłem, mówić tak lub nie,
Zawsze mogłem wstać i wyjść bez słów.
Gdy wybierać jeszcze mogłem, żyłem jak we mgle,
Niby w uniesieniu, niby nie.

Czasem to chciałem nawet, nazwać wolnością,
Inni mówili na to tak…

Ref.
Jeśli to samotność była, szkoda dla niej słów,
Lepiej, że jest tak jak jest.
Jeśli to swoboda była wrócić nie da się,
Czasu co przesypał wiatr.

Gdy wybierać jeszcze mogłem, z kim, do kogo, gdzie,
Nie wiedziałem ile warte to.
Dzisiaj dni dzielone skrzętnie,
dzień za każdy dzień,
Jakby ich od roku było mniej.

Jeśli to wolność była, durna swoboda jedna,
Czemu nie chciała wtedy mnie…

Ref.
Jeśli to samotność była…