Wybieramy

Wybieramy
Wojtek Gęsick
i

Wybieramy całe życie
Całe życie wybieramy
Między większą wielką sprawą
A mniejszymi dość sprawami
Wybieramy sobie męża
Wybieramy sobie żonę
Wybieramy punkt widzenia
I koniecznie czyjąś stronę

ref.
Wybieramy co  naważyć
Który kiedy odbić szpunt
Wybieramy wybieramy
I jak ciągle trafiać w punkt          

Wybieramy całe życie
Między złem i między dobrem
Między tym czy głowę w piasek
Czy  może też pod kołdrę
Czy na tarczy czy pod wozem
Za kim iść lub przeciw czemu
Z kim poważnie z kim na niby
Bardzo móc z kim a z kim nie  móc
Czy to głupiec wybrał mądrość
Czy też mądry wziął głupotę
Wybieramy z losem życie
To po drodze lub z powrotem

Ja wybieram ty wybierasz
Wybieramy dniem i w nocy
I nie mamy w tym wyborze
Z nikąd wsparcia i pomocy
On źle wybrał – teraz milczy            
Ja tak średnio – teraz śpiewam             
A pan wybrał całkiem dobrze                      
Za to ktoś się teraz gniewa              
Między kpiną a współczuciem
Wybieramy w dzień i w nocy
Między sensem a bezsensem
Wybieramy – tylko po co?

Między  prawdą między kłamstwem
Całe życie wybieramy
Między zdradą a wiernością
Całe życie zaganiani
Wybieramy przy nadziei
W co dziś wierzyć w co nie wierzyć
Wybieramy całe życie
Wybieramy żeby przeżyć

Wie(sz)czne kłopoty

Wie(sz)czne kłopoty
Wojtek Gęsicki

Kocham cię moja panno przygodna
Kocham cię i inaczej nie może już być
Kocham cię moja panno dorodna
I nie mogę bez ciebie cholera już żyć
Wybacz mi, że słowa są banalne wszak ty jesteś banalna
I choć mówi o tobie poeta żeś puch
To każdego na ziemię takiego jak ja powalisz idiotę
No a mniejszych ode mnie to na pewno ze dwóch

Ach dręcz mnie rozkochuj w sobie i porzucaj
A ja niechybnie i tak wciąż „budu spiwal”
Rozłup mi serce i popruj duszę na strzępy
A ja na to konto napiszę kolejną rozdzierającą piosenkę
i wygram nią kolejny rozdzierający festiwal
I prawem autorskim się z tobą podzielę
Kupię ci za to pizze albo dwie
Ty będziesz od tego przybywać na ciele
A mój księgozbiór się powiększy o kolejny wiersz

Możesz mi zrobić w domu awanturę o rozlany tusz
Postawić mi świat do góry nogami…i co z tego?
Możesz mnie w błocie tarzać u swych małych stóp
A nazwę ulicy i tak kiedyś dadzą Gęsickiego
Więc radzę żyj ze mną w harmonii i zgodzie
Podaj mi herbatę lub kawę poczęstuj cukierkiem
A może jak będziesz grzeczna to umieszczę
Pod tytułem pierwszą twego imienia malutką literkę

Lecz mimo to kocham cię moja panno przygodna
Widocznie taka musi być nasza miłość
Gdy na scenie czekają na mnie oklaski i niekończące się bisy
To w domu mam opieprz – Dlaczego cię tak długo  nie było
Nie ma wieszcza we własnym domu
Każdy mi to przyzna kto czasem wieszczem bywa
Patrz dzięki tobie mam nową piosenkę
Ty już śpisz pięknie – jak cicho – no,a ja ?

….a ja jeszcze pozmywam…

Toast

Toast
Wojtek Gęsicki

Za miłość  niekochaną
za dzień już odchodzący
za przyjaźń  zapomnianą
za gest nic nieznaczący
wypijmy raz

Za drogę pogmatwaną
za sen błogosławiony
za wierność naciąganą
i los upokorzonych
wypijmy raz
póki się chce
tych kilka łez

Za szczęście co w podróży
za dobroć już przegraną
samotność co się dłuży
lojalność pożądaną
wypijmy raz

Za uśmiech nakręcany
za grzech już spowszedniały
za start wciąż nieudany
optymizm ciut zgorzkniały
wypijmy raz
póki się chce
tych kilka łez

Za twarz zmęczoną ludźmi
nadzieję beznadziejną
za powrót co nie wróci
i pewność chwiejną
wypijmy raz

Za sens co wciąż w potrzebie
za czas co z nami trwa
w końcu za samych siebie
– do dna!

Śpiewka lalek

Śpiewka lalek
Wojtek Gęsicki

W dziecięcym pokoju
dzieci lalkom mówią pięknie
Ubierają lalki
w miłość radość uśmiech szczęście
W dziecięcym pokoju
serce cieszy się i łzawi
każdy się rozchmurzy
kto tu przyjdzie się pobawić

ref.

Bo my wiemy jak to jest
choć milczymy
choć w nas zastygł jeden gest
my czujemy

W dziecięcym pokoju
baśnie ukryto w zasłonach
Oczyszczono z kurzu
usta dłonie i ramiona
Przed pokojem dzieci
zostawiono dym i pustkę
i ciężar oddechu
bardzo prawdomówne lustro

ref.

Bo my wiemy…itd.

Czasem tylko wielki człowiek
zanim przyjdzie się z nim rozstać
nam pozwala litościwie
zamknąć szklane oczka

W dziecięcym pokoju
ukryto w zasłonach baśnie
Kwiatom dano zapach
i zrobiono słońce jaśniej
Dobre wróżki siedzą
z krasnalkami na półeczkach
W dziecięcym pokoju
lalka bawi się w człowieczka

Czasem tylko myśl się plącze
w sztucznej główce pośród nocy
Czemu dziecko jak z ubranka
wyrasta z dobroci…?


Starzejemy się…to wina księżyca i chmur

Starzejemy się…to wina księżyca i chmur
Wojtek Gęsicki

Starzejemy się kochany starzejemy
znów przybyło parę lat i kilogramów
patrz chłopaki z naszej klasy
mają żony i bobasy
wkoło krzyczą im do ucha tato mamo

A ma ciągle jakby w kuchni przed podróżą
romantycznie zapatrzeni w kubeł śmieci
a my ciągle tak wierzymy
że świat w końcu naprawimy
a czas leci patrz cholera jak czas leci

Starzejemy się kochany starzejemy
poruszamy się już w strefie „wujek-ciotka”
i sprzeczności cała plaga
z jednej strony to powaga
z drugiej człowiek by sie kochał wciąż w podlotkach

A my ciągle ze skrzatami i w obłokach
i zdziwieni że nam na łeb wszystko leci
i z gitarą miast aktówki
i ze słowem bez złotówki
wciąż szyderczo o nas mówią „ee! poeci”

Bo jak by nie patrzeć jak
Zegara to wina i jego tik-tak
Bo jak by nie patrzeć
na tle wszystkich bzdur
To wina księżyca i chmur


Dywan z płatków

Dywan z płatków
Wojtek Gęsicki


Za oknem dywan los rozpostarł
a ja ułożę pasjans z kart
i wsiądę w pociąg późnym rankiem
ugości mnie dworcowy bar
a gdy odwagi mi wystarczy
to prosto z baru pójdę tam
gdzie ktoś maleńkie szczęście niańczy
to samo które wyszło z kart

Śnieg z nieba sypią aniołowie
układa się radosny puch
na tym dywanie klęknę sobie
pomodlę się do białych róż
I nikt nie spyta dokąd pójdę
auto zatrąbi na mój wrak
ej ja tu jeszcze kiedy przyjdę
bo tak mi wyszło z kart

Nie odprowadzaj mnie na dworzec
załatwmy to inaczej
hej skrzacie mały boże
ktoś kogoś żegna po kimś płacze
A mnie wystarcza sił i jeszcze
wyskoczę z pociągu w biegu
i pójdę tam gdzie małe szczęście
i wielki ślad na śniegu


Co to jest

Co to jest
Wojtek Gęsicki

co to jest co to jest pachnie bez pachnie bez
czy to noc czy to dzień słońce jest słońce jest
czy to deszcz czy to wiatr ciepło tak ciepło tak
serce jest robi gest ot tik-tak

ref.  To miłość
nie pytaj już więcej to miłość
tłumaczy tę całą zawiłość
bo jakby nie było
gdy człowiek się biedzi
i wciąż odpowiedzi
mu brak
to zwykle to miłość
to raczej to miłość
to jednak to miłość
tak tak

co to jest co to jest wszystko tak ma swój sens
nagle słów w ustach brak kilka łez kilka łez
rośnie lęk że to sen jednak nie przecież tak
szczypię się nie śpię nie – kocham świat

ref.   To szczęście
nie pytaj już więcej to szczęście
gdy cieszy się dusza i serce
i dodam na prędce
gdy człowiek się biedzi
i wciąż odpowiedzi mu brak
to zwykle to szczęście
to raczej to szczęście
to jednak to szczęście
tak tak


A ty nie piszesz…

A ty nie piszesz…
Wojtek Gęsicki

A ty nie piszesz i nie dzwonisz
Jakby to przykre skutki miało
Na twoim zdrowiu się odbiło
Lub materialnie zrujnowało
A ja noc w noc dzień w dzień mam dyżur
Z komórką idę spać i wstaję
Przy telefonie piszę piję
I mówią o mnie ? ten bard frajer

Więc skoro ze mnie frajer ? trudno
Przynajmniej z barda jest pociecha
Gdy frajer jeszcze na coś liczy
Bard z dedykacją od Wojciecha
Wyskrobie jakiś tani wierszyk
I pełen wiary go wyszlocha
Przez radio tobie ? tej nie pierwszej
Dziewczynie którą chyba kocham

A ty nie piszesz i nie dzwonisz
Jak niepiśmienna zagubiona
Ja nałóg twych kawowych spojrzeń
Na odwyk w innych oczach tonę
Na pewno to wyobrażenie
Taką chcę widzieć cię i pieścić
Jaką cię sobie wymyśliłem
Z potrzeby chwili bezboleśnie

A teraz wzrasta we mnie gorycz
Wraz z wzrostem we krwi alkoholu
Gdy ty nie słuchasz ? śpiewam wszystkim
Wybebeszony do rosołu
I ku uciesze publiczności
Znów jakiś wiersz zaczynam szlochać
Przez radio tobie ? tej nie pierwszej
Dziewczynie którą chyba kocham

Ubrany w słówka słowa kropki
W oparach ludzkich wciąż się duszę
Jedynym świeżym dla mnie haustem
Jest mgiełka właśnie takich wzruszeń
I nie potępiaj mnie zbyt wcześnie
Za moje życie barda ? druha
Gdy mówię tobie ? tej nie pierwszej
Nie pierwszej która nie chce słuchać