Fragment pewnego dokumentu o Marku Hłasce
Grzegorz Tomczak



W sobotę centrum miasta wygląda tak samo,
jak i w każdy inny dzień tygodnia;
twoje niebo - panie Hłasko - wciąż nad nami
gaśnie, jak wypalona w marszu pochodnia.

Kuszą nas twoje dziewczyny,
twoje niebo wciąż nad nami;
ten niewinny pierwszy krok w chmurach już uczyniliśmy
i zawstydzeni wracamy parami.

Płyną z latami nasze życiorysy,
jesteśmy coraz bardziej syci, ubrani coraz lepiej;
nikt nie opłakuje już złych miłości
i nikt już chmur się nie czepia.

W półpancerzach nader praktycznych,
od innego - panie Hłasko - wypożyczonych,
gotowi jesteśmy zasiąść do każdego stołu i od każdego wstać
w niezachwianym poczuciu własnej porządności.

Za wcześnie odszedłeś panie Hłasko
w jakimś obcym, złym hotelu,
a przecież twoje niebo i tak wciąż nad nami
i głupich marzycieli wciąż jeszcze tak wielu.

1978



WYBIERZ AUTORA TEKSTÓW