Kiedy ojca brali

Leonard Luther

Kiedy ojca brali Bóg wie gdzie
Poprzez łzy poczułem wściekły gniew
I do dziś pamiętam jak przez mgłę
Jego dłoń na ramieniu i słowa te

G D G
G D G
C G D e
C G E C G a G

Nie przejmuj się synu
To wszystko przeminie
Jak ludzie jak słowa jak czas
Zostanie tylko wiatr na połoninie
I słońce co oświetla szlak

D C
D C
D C G a G
D C D C
D C G a G

Matka paczkę szykuje na święta
Wmiast pieczęci odciśnięta łza
Ja do paczki dołączam kopertę
Z zapachem miodu kolorem traw

Gdy Chrystusa brali Bóg wie gdzie
Sprawiedliwych tłum ogarnął gniew
Chrystus z tłumu wybrał właśnie mnie
Bym tobie powiedział że


WYBIERZ AUTORA TEKSTÓW