Makbet

Makbet
Negradonna

Chodzi…
ulicami tego miasta…
czarny, połatany garnitur…
czy lato czy zima…
nie wiem dokąd zmierza…
do raju…czy otchłani…
dzikie zwierze w dżungli miasta…
czy aniołom światła…

kiedyś go dotykałam…
jako czlowieka…a
zimną noc przetrwałam…
w ramionach jego…
gdy kończy się dzień…
czerwonym morzem wina…
rozkosze ziemi…
których nie wylał…

on juz nie wróci mi…
w anioła zmienił się…

on już nie wróci mi…
w anioła zmienił się…