Przyszedł do mnie wczoraj późnym wieczorem Najpierw pukał potem dzwonił do drzwi Cóż, po chwili otworzyłem lecz z oporem Stał przede mną człowiek z oczu płynęły mu łzy Na pytanie cóż w me progi Cię przywiodło Odpowiedział jego cicho drżący głos TO SAMOTNOŚĆ .................... samotność? I NADZIEJA ZMIANY TEGO CO PRZYNIESIE LOS

Przesiedzieliśmy tak razem pół godziny On wciąż mówił szlochał o swym życiu złym W końcu wstałem ... do cholery stary ... czas to pieniądz Bezszelestnie wstał i wyszedł zamykając drzwi Nie przejąłem się tym wszystkim ani trochę Ale z czasem coś zżerało wnętrze me Nieustannie powtarzając to był człowiek Więc winieneś mu być bratem na dobre i ......... Więc winieneś mu być bratem na dobre i ......... Więc winieneś mu być bratem na dobre i .........


WYBIERZ AUTORA TEKSTÓW