Szeregowy Borysew

Szeregowy Borysew
Włodzimierz Wysocki

– Szeregowy Borysew! – Tak? – Szybko mów jak było!
– Więc trzymałem się z ostatnich sił,
Padał deszcz, była noc, służba wciąż się nie kończyła…
Daję słowo! Nie wiedziałem kto to był.

Gdy zapytałem: ?Stój! Kto idzie?!” – on się śmiał.
Strzeliłem w górę, a on krzyknął: ?Kończ ten bal!”
Więc bez dyskusji, zbędnych pytań, pustych fraz,
Splunąłem tylko i strzeliłem prosto w twarz.

– Szeregowy Borysew! Coś wam chyba się przyśniło…
Poznałbyś go bracie na sto mil!
– Padał deszcz, opadła mgła, noc okropnie ciemna była,
Więc nie mogłem wiedzieć kto to był.

Gdy zapytałem: ?Stój! Kto idzie?!” – on się śmiał.
Strzeliłem w górę, a on krzyknął: ?Kończ ten bal!”
Więc bez dyskusji, zbędnych pytań, pustych fraz,
Splunąłem tylko i strzeliłem prosto w twarz.

– Ech, Borysew!, – Znowu sędzia męczy mnie i pyta, Powinniście pod trybunał iść!
Ja na warcie stałem, była mgła niesamowita,
?Stój! Kto idzie?!” – mówię, a tam nic.

Gdy zapytałem: ?Stój! Kto idzie?!” – on się śmiał.
Strzeliłem w górę, a on krzyknął: ?Kończ ten bal!”
Więc bez dyskusji, zbędnych pytań, pustych fraz,
Splunąłem tylko i strzeliłem prosto w twarz.

Minął rok, lecz ja nie szybko krzywdy zapominam
– Był w kopalni między nami spór,
I nie wyszła nam rozmowa, nie wiem z czyjej winy,
Może nam przeszkadzał młotów stuk.

Gdy powiedziałem mu: ?Ją zostaw!” – on się śmiał.
Gdy uderzyłem, krótko krzyknął: ?Kończ ten bal!”
Więc bez dyskusji, zresztą wściekły byłem już,
Splunąłem tylko i bez słowa wbiłem nóż.

Miałem szczęście, że pozostał on przy życiu.
A w tę noc trzymałem się z ostatnich sił.
Padał deszcz i było ciemno, nie wierzycie?
Daję słowo! Nie wiedziałem kto to był!

Przecież gdy zapytałem: ?Stój! Kto idzie?!” – on się śmiał. Czyż nie tak? Strzeliłem w górę, a on krzyknął: ?Kończ ten bal!” Więc bez dyskusji, zbędnych pytań, pustych fraz, Splunąłem tylko i strzeliłem prosto w twarz.

Przełożyła: Marlena Zimna