W parnej skwarnej Afryce
Włodzimierz Wysocki


W parnej skwarnej Afryce, w jej najgorętszej części,
wierzcie sobie albo nie - zdarzyło się nieszczęście.
I obiegła Czarny Ląd w formie wrednych plotek
wieść, że w buszu pewien słoń pokochał antylopę.

Zawrzała dżungla wszerz i wzdłuż,
i tylko pewien stary struś zawołał:
- Nie wtrącajcie się, bo słoń ma łeb
- on lepiej wie!

Słoń zaś wytłumaczył tak postępek swój paskudny: -
W naszej faunie ssak czy ptak, wszyscy są dziś równi!
Jeśli zaś w rodzinie ktoś ma pretensje do mnie,
to oświadczam, że mam dość - kij wam wszystkim w trąbę!

Zawrzała dżungla wszerz i wzdłuż,
i tylko pewien stary struś zawołał:
- Nie wtrącajcie się, bo słoń ma łeb
- on lepiej wie!

Teść z tego nieszczęścia tłucze łbem o palmę:
słonia mieć za zięcia! Hańba i mezalians!
I w słoniowym stadzie gwałt: widzieliście idiotę?
P rzeniósł się więc słoń do małp ze swoją antylopą.

Zawrzała dżungla wszerz i wzdłuż,
i tylko pewien stary struś zawołał:
- Nie wtrącajcie się, bo słoń ma łeb
- on lepiej wie!

Z parnej skwarnej Afryki słychać płacz co chwilę:
słoń i antylopa łzy leją krokodyle,
straszna ta moralność dziś, sprawa niesłychana
- ich córeczka pragnie wyjść za mąż za pawiana!

Kie dy słoń popełni błąd,
nie ponosi winy słoń, tylko ten,
co mordę drze, że słoń ma łeb
i lepiej wie!


Przełożył: Michał B. Jagiełło


WYBIERZ AUTORA TEKSTÓW